Porażka – jak ją przeżyć? + zaproszenie do współpracy

Dziś podsłuchałam w radiu bardzo ciekawą rozmowę z podróżnikiem, który słynie z eksplorowania pustyń. Jako pierwszy człowiek samotnie przeszedł pustynię Gobi. W wywiadzie radiowym podzielił się ze słuchaczami częścią swojej historii. Mówił o emocji, trudnej do opisania – o dziwo, nie był to lęk, a radość, która pojawia się gdy na środku pustyni odnajduje źródło wody pitnej. Właśnie to uczucie rekompensowało mu wszystkie trudy tej niesamowicie ciężkiej podróży.

Pomyślałam – czy on nie bał się porażki? A jeżeli tak, to w jaki sposób nie pozwolił tej emocji przejąć kontroli nad swoimi planami?

Później na fali ciekawości odnalazłam Mateusza Waligórę w internecie i dowiedziałam się, że oceniał prawdopodobieństwo ukończenia swojej wyprawy na 20 %! Serio?!

Tak! 20 % to dla niego wystarczająco dużo, aby odnieść sukces. I w jego przypadku faktycznie 20 % wystarczyło.

A co jeśli upadnę?

25 grudnia wybrałam się na spacer, aby rozruszać kości po świątecznym obiedzie. Moja rodzinna miejscowość tonęła w śniegu.  Z nieba nieustannie sypał się biały puch przykrywając drogi i lasy. Krajobraz wydawał się niczym z bajki. Samotnie więc ruszyłam w dobrze znany mi las, mimo ciężkich warunków pogodowych. W połowie drogi poczułam delikatny strach, który zwiększył się gdy moim oczom ukazała się górka, z której musiałam zejść. Miałam dwa wyjścia, albo iść dłuższą drogą po swoich śladach, albo zejść stromą i śliską ścieżką, którą szybciej dotrę do domu. Wybrałam drugą opcję. Już w połowie górki pożałowałam swojej decyzji. Delikatnie stawiałam swoje stopy na śniegu panicznie bojąc się upadku. Po drodze mijali mnie ludzie, którzy ze zdziwieniem wpatrywali się w moje ostrożne ruchy. „Dlaczego tak bardzo boję się upadku?” pomyślałam sobie odważniej stawiając stopę na śliskim podłożu. To pytanie towarzyszyło mi jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Ile % szans powodzenia wystarczy, abyś zaczął/zaczęła działać?

Przykład Mateusza Waligóry może wydawać nam się totalnie oderwany od rzeczywistości, przecież przejście przez pustynię Gobi w pojedynkę jest ekstremalnym wyczynem, które nijak się ma do naszego życia. Jednak posiłkując się jego przykładem warto zastanowić się, jak my sami oceniamy prawdopodobieństwo naszego sukcesu i przy jakim wyniku decydujemy się działać. Może jest to 100 %, może 50 %, a może podobnie jak w przypadku Mateusza jedynie 20%.

Prawdopodobieństwo upadku podczas zejścia ze stromej oblodzonej górki było całkiem spore, jednak nawet wtedy nie wynosiło 100 %, ponieważ dotarłam cała i zdrowa do domu. Czy nie jest więc tak, że często nie potrafimy dobrze liczyć i niesłusznie obniżamy prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu? Ile razy błędne oszacowanie spowodowało, że czegoś nie spróbowaliśmy? Ile razy nie daliśmy sobie szansy na sukces?

Kiedy upadek wychodzi nam na zdrowie

Myślę, że czasem warto pozwolić sobie na upadek. Nawet w ramach eksperymentu. Upadek daje nam bowiem możliwość przyjrzenia się bliżej własnym emocjom, przetestowania swojej siły woli i wytrzymałości. Dopiero, gdy upadamy jesteśmy w stanie dostrzec nowe możliwości, ludzi, którzy podają nam pomocną dłoń lub rozwiązania, które przychodzą do głowy jedynie w ekstremalnych sytuacjach.

Rozwój to ciągły proces przechodzenia z porażki w sukces i na odwrót. Jedno nie funkcjonuje bez drugiego. Jeżeli więc usilnie chcemy uchronić się przed porażką, może okazać się, że nigdy nie odniesiemy prawdziwego sukcesu.

Porażka w naszej głowie

Z czym kojarzy Ci się porażka? Może nigdy mi nie odpowiesz, więc postaram się zgadywać.

– Z negatywną oceną innych,

– Z obniżeniem samooceny,

– Ze smutkiem,

– Z samotnością,

– Ze wstydem

– Z brakiem zmiany….

Jeżeli te i podobne myśli przychodzą Ci do głowy, nic dziwnego, że obawiasz się porażki. Większość z nas myśli, że wartość ludzi da się zmierzyć np. poprzez ilość zarabianych pieniędzy, ilość znajomych, ilość sukcesów zawodowych, ilość awansów, czy ilość dyplomów. Niestety tak funkcjonuje nasz mózg, który po prostu lubi liczyć i kategoryzować. Czasami jednak warto zahamować te automatyczne procesy i zastanowić się, jak mierzenie wartości ludzkiej wpływa na nasz lęk przed porażką. Jeżeli uważam, że wartość danego człowieka wyznacza się w ilości zarabianych pieniędzy, to jak poczuję się, gdy stracę swój majątek? Naturalna obrona własnej samooceny powoduje, że strach przed tego typu porażką może nas paraliżować i uniemożliwiać podejmowanie pozytywnych dla nas działań.

Co więc mam zrobić?

Najpierw oszacuj swoje szanse sukcesu w ważnym dla Ciebie zadaniu. Jeżeli Twoja liczba znajduje się gdzieś około 0 % zastanów się, jak myślisz o porażce? Jakie skojarzenia przychodzą Ci na myśl? Jeżeli pasują one do wcześniej wymienionych, spróbuj zaakceptować to, co dzieje się w Twojej głowie. Nie walcz ze swoimi myślami, nie walcz z lękiem. Niestety ani myśli, ani lęku nie da się wymazać, jak głupiego tekstu napisanego ołówkiem. Zamiast na walce, warto skupić się na działaniu, które sprawi, że choć trochę zbliżymy się do sukcesu, albo do porażki :). Cokolwiek by to nie było wiedz, że cykl Twoich porażek i sukcesów będzie trwał dopóki pozwolisz sobie na działanie i eksperymentowanie.

Przede wszystkim jednak, daj sobie szansę na upadek i zaakceptuj siebie w tej sytuacji. To o dziwo pomoże Ci zaakceptować siebie w sytuacji sukcesu, która także bywa trudna.

W trudnych chwilach przypomnij sobie historię Mateusza, który przy 20 % szans powodzenia zdecydował się na morderczą wędrówkę przez pustynię Gobi i odniósł sukces.

Czas na reklamę

Jeżeli doszedłeś aż do tego momentu to znaczy, że jesteś gotowy na to, aby obronną ręką wyjść z porażki, albo po prostu bardzo mnie lubisz :). Kimkolwiek jesteś, gdziekolwiek żyjesz, jeżeli potrzebujesz wsparcia w zmianie, nie tylko dotyczącej lęku przed porażką, możesz spotkać się ze mną na żywo, bądź online. Chcę Ci zaoferować wsparcie w zmianie: pracy, stylu życia, schematów komunikacyjnych, czy relacji z innymi. Moja przygoda coachingowa właśnie się rozpoczyna i będę bardzo szczęśliwa, jeżeli zechcesz mi w niej towarzyszyć.

Kontakt w sprawie sesji coachingowych:

Dzis.tylko.nie@gmail.com

 

Zgadzasz się ze mną? Udostępnij!

Back to Top