„You” – czy dasz się zmanipulować?

To będzie historia dla kobiet, co nie oznacza wcale, że nie mogłaby przydarzyć się mężczyźnie.

Spoiler alert dla wszystkich osób, które jeszcze nie widziały na Netflixie serialu „You”.

Wyobraź sobie, że poznajesz przystojnego mężczyznę. Całkowicie przypadkowo wchodzisz do księgarni, w której pracuje. Jesteś zachwycona jego inteligencją i poczuciem humoru już po pierwszej wymianie zdań. Czujesz, że także nie jesteś mu obojętna. Chciałabyś, abyście spotkali się po raz kolejny. Płacąc za książkę podajesz mu kartę, aby zwrócił uwagę na Twoje imię i nazwisko. Zauważył!

Wychodzisz z księgarni w pozytywnym nastroju, jednak szybko zapominasz o przystojnym nieznajomym. Na głowie masz przecież swoje życie – przyjaciół i rodzinę.

Na szczęście po kilku dniach spotykacie się ponownie, gdy zawiedziona nieobecnością swojego chłopaka na ważnym wydarzeniu wpadasz prawie pod rozpędzony pociąg metra. Mężczyzna znalazł się jakby na zawołanie w odpowiednim miejscu i czasie, zatroszczył się o Ciebie, odwiózł do domu oraz zabawił rozmową. Wymieniliście się kontaktami. To nic, że w amoku zdarzeń zgubiłaś telefon, ważne, że wizja randki stała się realna.

Pomimo iż jesteś obecnie w związku decydujesz się na spotkanie z przystojnym mężczyzną. Okazuje się, że rozumiecie się bez słów. Mężczyzna jest niesamowicie wrażliwy i otwarty na Twoje plany i marzenia. Nie korzysta z mediów społecznościowych, nie dąży do sławy i pieniędzy. Robi to co kocha i to Ci imponuje.

W ten sam dzień Twój obecny chłopak znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Trochę Ci przykro, a jednocześnie trochę Ci ulżyło. W następnych dniach znajomość z przystojnym mężczyzną zaczyna wchodzić w kolejne fazy, aby wreszcie przeistoczyć się w związek. Jest dla Ciebie bardzo dobry, codziennie przygotowuje Twoje ulubione śniadanie, troszczy się, abyś miała czas na realizowanie swoich pasji, wspiera Cię finansowo, a nawet daje pracę, w której co prawda się nie sprawdzasz, za to możecie częściej przebywać razem.

W pewnym momencie przystojny mężczyzna zaczyna Ci przeszkadzać. Jest go za dużo. Nie masz dla siebie przestrzeni, czujesz że wszystkie elementy Twojego życia są kontrolowane. Dodatkowo ze strony mężczyzny pojawiają się oskarżenia o zdradę. W Waszym związku zaczyna brakować zaufania.

Decydujesz się na rozstanie, które nie trwa długo, ponieważ łakniesz opieki i ciepła ze strony przystojnego mężczyzny. Wszystko zaczyna układać się na nowo. Godzisz się na to, aby mężczyzna kontrolował każdy element Twojego życia w zamian za miłość.

Love Story kończy się, gdy przypadkowo odnajdujesz w łazience przystojnego mężczyzny tajemnicze pudełko ze skradzionymi częściami Twojej garderoby, Twoim zagubionym kilka miesięcy temu telefonem i o zgrozo zębami Twojego byłego chłopaka.

Pułapka stronniczości

Pomyślisz sobie pewnie, że ta historia nie mogłaby Ci się przydarzyć. Pewnie od razu wychwyciłabyś sygnały świadczące o tym, że z nowym chłopakiem jest coś nie tak. Przecież jesteś racjonalna.

Muszę Cię niestety rozczarować, z racjonalnością jest jak z mięśniami brzucha. Niby wszyscy je mamy, jednak nie u każdego są silne i nie zawsze chcemy je ćwiczyć. Często także nie chce nam się być racjonalnymi.

Idealnie obrazuje to nie tylko sam serial „You”, na podstawie którego stworzyłam powyższą historię, ale także reakcje widzów.

Główny bohater, przystojny mężczyzna naszej historii nazywa się Joe i faktycznie stanowi ucieleśnienie wymarzonego chłopaka dla współczesnej kobiety. Wyrozumiały, wrażliwy, pracowity, z pasją, nie przejmujący się opinią innych i przede wszystkim całkowicie oddany obiektowi swoich westchnień. Nic dziwnego, że widzowie czują do niego sympatię, a często nawet coś więcej. Nie przeszkadza  nawet to, że główny bohater dla miłości jest w stanie popełniać przestępstwa, łącznie z trzema zabójstwami. Widzowie łatwo usprawiedliwiają jego poczynania trudnym dzieciństwem, w którym doświadczał agresji.

Całkowicie odmienne uczucia rodzą się w stosunku do ofiar Joego, które przedstawione są w filmie jako osoby próżne, zagubione, popełniające błędy i mocno egoistyczne. Widz może odnieść wrażenie, że wręcz zasługiwały na swoją śmierć z rąk Joego!

Narracja całego filmu jest prowadzona głównie z perspektywy Joego, co dodatkowo wzmacnia powyższe reakcje. Poznajemy bowiem tylko jedną perspektywę całego zdarzenia, która przez to wydaje się słuszna.

Tak łatwo nami manipulować

Odnoszę wrażenie, że twórcy serialu „You” celowo zagrali naszej racjonalności na nosie. Trzeba się bardzo pilnować, aby nie wpaść w pułapkę usprawiedliwiania zachowania głównego bohatera i obwiniania jego ofiar. Osobiście złapałam się na tym, że oskarżyłam Beck (obiekt miłości Joego), ponieważ ubrała krótką sukienkę na spotkanie, na którym doświadczyła molestowania seksualnego.

Serial doskonale uświadamia nam, jak łatwo manipulować naszymi uczuciami posługując się pewnymi społecznymi schematami takimi jak trudne dzieciństwo Joego, czy krótka sukienka Beck. Bardzo łatwo uruchomić u nas współczucie wobec osoby, która de facto nie powinna go otrzymywać!

Seans serialu to nie tylko dobra rozrywka, ale także lekcja życia, która mówi, że do zrozumienia sytuacji, nigdy nie wystarczy nam perspektywa jednej osoby i że nie zawsze to, co wydaje nam się prawdą, jest nią w rzeczywistości.

Zgadzasz się ze mną? Udostępnij!

Back to Top