Kobietownik – porcja kobiecych historii dodających mocy

Jak to jest umrzeć za inną kobietę?

Film „Nadal kryje się z paleniem” był wyświetlany podczas Festiwalu Nowe Horyzonty w 2017 roku w sekcji „kino protestu”. Mimo iż w filmie możemy obserwować głośny protest mężczyzn, to całość treści i obrazów skupia się na buncie oraz zjednoczeniu kobiet. Reżyserce, Rayhanie Obermeyer, udało się pokazać cały przekrój kobiecych postaci, które oprócz tego, że różnią się wiekiem i wyglądem, prezentują skrajnie odmienne poglądy. Dodatkową atmosferę intymności stwarza łaźnia, w której była kręcona większość scen. Bohaterki ujawniają przed nami nie tylko swoje  umysły, ale także ciała młode, stare, pełne blizn, owłosione i gładkie. Duszny i gorący klimat sauny sprawia, że widz zmuszony jest zbliżyć się, niemal fizycznie, do bohaterek zażywających kąpieli.

I właśnie w tych dziwnych okolicznościach, w tej parze i wyłaniających się z niej plotek, kłótni i historii odkryłam cząstkę tajemniczej, kobiecej mądrości, której dziś ogromnie mi brakuje. Bohaterki filmu „Nadal kryje się z paleniem” ze wspólnego czasu spędzonego w łaźni czerpały energię niezbędną do radzenia sobie z wieloma przeciwnościami losu w rozbitej konfliktem Algierii,  drugiej połowy lat 90-tych. Bez pośpiechu pielęgnowały swoje ciała, ale także umysły. Cieszyły się każdą sekundą czasu, który mogły poświęcić tylko dla siebie.

Obserwując te wszystkie zażyłości pomiędzy kobietami, nie dziwi fakt, że bohaterki filmu były gotowe oddać swoje życie, aby chronić jedną z uczestniczek tego bezpiecznego łaźniowego kręgu.

Film „Nadal kryje się z paleniem” dostępny jest na platformie HBOGO.

 

Konflikt interesów macierzyństwo vs. kariera

Od zawsze ciekawiła mnie Zadie Smith. Zauważyłam, że jej nazwisko często pojawia się na liście bestselerów. Moja intuicja podpowiadała mi jednak ostrożność. Obawiałam się, że kierując się jedynie samą popularnością autorki trafię na lekturę nudną i powtarzalną.

Myliłam się.

Zadie spojrzała na mnie z bibliotecznej półki tuż przed moim wyjazdem na operację. Jakiś impuls spowodował, że tym razem to właśnie ją wybrałam na towarzyszkę mojej rekonwalescencji. Może nie do końca samą Zadie, a bohaterów jej książki „Swing Time”.

Okazało się, że prawie 500 stron książki to bardzo intymna historia trudnych miłości pomiędzy kobietami – przyjaciółkami, matkami i córkami. W historii tej ujęła mnie przede wszystkim naiwność głównej bohaterki, jej ciągłe błądzenie, które sprawiało, że co kilka stron chciało się krzyknąć „nie rób tego!”. Główna bohaterka z całym impetem ładuje się jednak w groźne sytuacje, a czytelnik może jedynie biernie obserwować konsekwencje jej decyzji. Z pewnością lepiej się uczyć na cudzych błędach.

Powieść nie daje gotowych odpowiedzi, choć delikatnie sugeruje rozwiązania, które zdaniem autorki są dla kobiet korzystniejsze. Jest ona przez to nieco przewrotnym głosem wśród obecnego feministycznego poruszenia. Zdałam sobie sprawę, że efektem ubocznym walki o równouprawnienie jest to, że ponownie pewne wybory kobiet stają się bardziej atrakcyjne od innych np. robienie kariery. Zadie w swojej książce chce pokazać, że nie ma jednej słusznej drogi, a szczęście polega na tym, aby realizować własne potrzeby, bez względu na to, czy inni uznają to za dobry, czy zły wybór.

„Swing Time” Zadie Smith, wydawnictwo Znak

 

Zgadzasz się ze mną? Udostępnij!

Back to Top