Dlaczego wkroczyłam na ścieżkę wojownika – recenzja książki „Nigdy nie jest za późno” Pemy Chödrön

 

Są takie teksty, które poruszają moją najdelikatniejszą część umysłu. Ekscytują, gdy odnajduję w nich cząstkę siebie i nurtują, gdy rzeczy skomplikowane i nieznane opisane są prostym językiem.

Tak było z książką Pemy Chödrön „Nigdy nie jest za późno”. Na autorkę trafiłam przypadkiem, zaciekawiona jednym z cytatów, który pojawił się na Facebooku u mojego znajomego. Bardzo mocno poruszyły mnie słowa, których użyła do opisu współczesnego świata. Podświadomie czułam, że właśnie trafiłam na kolejną życiową mentorkę.

I nie pomyliłam się.

Ucieczka

„Być tu i teraz” to bardzo fajne marketingowe hasło. Teraz każdy chce zwolnić i być „mindful” , jednak mało kto wie, jak to zrobić. Gdy zaczynamy medytować bolą nas tyłki i kolana, a po 15 minutach wyłączenia myśli, czujemy się jakby w naszej głowie jeździły trzy karetki pogotowia i dwie straże pożarne.

Lekko nie jest. Dlatego większość z nas rezygnuje z katorżniczej pracy, jaką jest odkrycie prawdziwej równowagi życiowej. Łatwiej jest przecież żyć szybko, bez namysłu. Tego zresztą się od nas wymaga. Mit produktywności towarzyszy nam od najmłodszych lat. Trzeba robić dużo, szybko i lepiej od innych. Próżniactwo i lenistwo jest surowo karane przez naszych nauczycieli, rodziców, następnie przez pracodawców, a finalnie przez nas samych. Produktywność za wszelką cenę, jest schematem bardzo powszechnym i bardzo trudnym do wyeliminowania.

Drugą kwestią jest pokusa ucieczki w działanie, gdy w naszym życiu dzieje się coś złego. Kiedy musimy pogodzić się ze stratą, zdradą, czy zmianą,  szczególnie trudno pozostać w bezruchu i dać sobie odczuwać całą gamę emocji, które w większości przypadków oceniane są jako negatywne.

Niekiedy przez lata udaje nam się uciekać przez lękiem, samotnością, złością, smutkiem, rozpaczą. Nie jesteśmy w stanie przeżywać tych emocji, nazwać ich, dzielić się nimi. Wolimy zająć się tym, co znamy najlepiej i z czym czujemy się komfortowo. Chcemy odczuwać jedynie radość, spełnienie, połączenie z innymi ludźmi. Dlatego jeszcze więcej pracujemy, konsumujemy, zatracamy się w przyjemnych doznaniach.

Samsara

Według tradycji buddyjskiej takie podejście, które ogranicza się do pragnienia przeżywania jedynie pozytywnych emocji, jest śmiercią, czyli przeciwieństwem pełnego życia.

„Trwanie w przeświadczeniu, że możliwe jest znalezienie nieprzemijającej przyjemności i tym samym uniknięcie bólu, jest nazywane w buddyzmie samsarą – cykliczną formą egzystencji, która nieustannie rodzi cierpienie. Pierwsza z Czterech Szlachetnych Prawd nauczanych przez Buddę mówi, że sami skazujemy się na cierpienie, wierząc w trwałość rzeczy i uważając, iż możemy dzięki nim zapewnić sobie poczucie bezpieczeństwa. Sens swoich poczynań rozumiemy dopiero w chwili, gdy tracimy grunt pod nogami. Możemy wykorzystać tę sytuację na dwa sposoby: żeby się przebudzić albo żeby zapaść w głęboki sen. Właśnie wtedy, pozbawieni oparcia, możemy odnaleźć siłę, która pozwoli nam odkryć w sobie dobro i troszczyć się o tych, którzy naszej troski potrzebują.”

Ścieżka wojownika

Książka „Nigdy nie jest za późno” otworzyła mi oczy na słabości, których używałam jako wymówek w trudnych sytuacjach. Musiałam przyznać przed sobą, jak wiele razy uciekałam od cierpienia. Nie chciałam przyjąć nauki, jakie ze sobą niosło. Nie rozumiałam dlaczego jest w moim życiu, jakby było dziwną anomalią. Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że osiągnięcie pełnej dojrzałości i spokoju ducha wymaga ode mnie przyjęcia cierpienia z całym jego inwentarzem.

Wskazówki zawarte w książce nie tylko ułatwiły ocenę, tego co mam do zrobienia, ale także pozwoliły mi poznać ścieżkę wojownika. Ścieżka wojownika wolna jest od oceny, pragnień i oczekiwań. Pozwala poznać istotę życia, która rodzi współczucie do wszystkich żyjących istot, w tym nas samych.

Mimo iż książka jest mocno osadzona w religii buddyjskiej, to myślę, że stanie się cenną lekturą dla każdej osoby, która szuka sposobu na poznanie siebie i swoich emocji. Dodatkową jej wartość stanowi mocne osadzenie we współczesnych realiach, które jeszcze bardziej odciągają nas od bycia „tu i teraz” poprzez mnogość bodźców i atrakcyjność nowych wyzwań. Książka, zgodnie z tytułem, daje nadzieję na to, że każdy z nas jest w stanie czerpać z trudności siłę do życia i rozwoju.

Pema Chödrön trafia na moją listę ukochanych mentorów i myślę, że stanie się inspiracją do częstszych recenzji książkowych na blogu.

Książka: „Nigdy nie jest za późno” Pema Chödrön Wydawnictwo Zwierciadło, 2018.

Pema Chödrön –

autorka wielu bestsellerowych poradników. Buddyjska mniszka amerykańskiego pochodzenia. Po rozstaniu z mężem znalazła ukojenie w buddyzmie. Należy do najwybitniejszych uczniów Chögyama Trungpy rinpocze – słynnego tybetańskiego lamy, guru wielu artystów m.in. amerykańskiego poety Allena Ginsberga. Otrzymała tytuł aczarii, przeznaczony dla doświadczonych nauczycieli Szambali, którzy swoim życiem potwierdzają mądrość nauk dharmy. Źródło: nota wydawcy.

 

Zgadzasz się ze mną? Udostępnij!

Back to Top